Aktualności

Bóg jest Panem życia i śmierci

Memento Mori – pamiętaj o śmierci – słowa pozdrowienia i pożegnania, używane w zakonach trapistów, kartuzów i kamedułów. Motyw często powtarzany w epoce średniowiecza i baroku. Hasło, które stawało się mottem przewodnim życia. Memento Mori – można te słowa odczytać całkowicie pesymistycznie, jako mówiące o tym, że ostatecznym kresem człowieka tu na ziemi jest śmierć. Można je odczytać jako poczucie bezsensu i marazmu, ponieważ wszystko czego się podejmę w końcowym rozrachunku zostanie wraz ze mną unicestwione i straci swoje znaczenie. Tylko nieliczni, jak Horacy,  mogą sobie powiedzieć Exegi monumentum - stawiam sobie pomnik – trwalszy niż ze spiżu, który przetrwa daleko bardziej niż ja i całe moje życie. Ale ja, człowiek przeciętny, cóż mogę powiedzieć? Przeminę. Jestem chwilą…

Słowa: Memento Mori – pamiętaj o śmierci – w kontekście dzisiejszych czytań, są wbrew pozorom słowami pełnymi optymizmu i nadziei. Przed chwilą Bóg powiedział nam przez swojego proroka, że wydobywa nas z naszych grobów. Przed chwilą usłyszeliśmy, że udzieli nam swego ducha, byśmy ożyli i mogli poznać, że to On jest Panem życia i śmierci. Przez Apostoła Narodów zapewnia nas, że skoro Chrystus w nas mieszka, to nasz duch jest nieśmiertelny i w czasach ostatecznych zostaniemy wskrzeszeni mocą Ducha do życia bez końca w Królestwie Ojca.

Bóg jest Panem życia i śmierci. Jest Panem, który przez wszelką możliwą śmierć prowadzi nas do tajemnicy życia bez końca. Pamiętaj o śmieci, jednak nie lękaj się i nie poddawaj się strachowi i panice, bo nic i nikt Cię nie ocali.

Co musiały przeżywać w swoim sercu Marta i Maria, gdy posłały do Jezusa wiadomość o chorobie swojego brata, a ten zdawał się nie reagować i nie przyszedł od razu im z pomocą. Ile tam w sercu musiało być bólu, a może i rozczarowania? Jezus zareagował dopiero po dwóch dniach. Gdy przybył do Betanii, było już za późno. Łazarz już nie żył. Od czterech dni jego ciało spoczywało w grobie. I te słowa Marty: „Gdybyś tu był, mój brat by nie umarł...”

Kochani, my też tak możemy się czuć dzisiaj obserwując to, co dzieje się w świecie. Może i wielu z nas ma taką chęć, by powiedzieć Jezusowi: „Gdybyś tu był, wielu z nich by nie umarło...”

Nie jesteśmy panami życia i śmierci i nikt z nas tej tajemnicy nie ogarnia swoim rozumem i logiką działania. Sytuacja koronawirusa w jasny i czytelny sposób uświadamia nam, jak bardzo ograniczony jest świat w swoich wydawałoby się nieograniczonych możliwościach związanych z rozwojem nauki i technologii. „Panie, gdybyś tu był...”

A Pan tu jest i przypomina nam: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to? Jezus nie chce, byśmy w obecnej sytuacji poddawali się pesymizmowi i beznadziei. On chce, byśmy potrafili mimo całej tej sytuacji zagrożenia powstać i działać w stronę życia.

Mnisi nie po to powtarzali słowa: Memento Mori – pamiętaj o śmierci –by się dołować i poddawać, lecz po to, by w obliczu śmierci wartościować to, co w jej świetle jest naprawdę w życiu ważne i tym się w codzienności kierować.

Jezus jest Panem życia i śmierci. Słyszymy jak w Ewangelii woła: Łazarzu, wyjdź na zewnątrz! I widzimy cud wskrzeszania zmarłego do życia.

Łazarzu, wyjdź na zewnątrz! Co te słowa konkretnie znaczą dla Ciebie i dla mnie? Mimo drzwi zamkniętych wyjdź przyjacielu poza swój dotychczasowy, zabiegany rytm życia, by się zatrzymać i spojrzeć inaczej na wszystkie swoje sprawy. Zobacz piękno rozwijającej się przyrody i w czasie kwarantanny zatęsknij za tym, by móc się nią cieszyć w swoim czasie i je doceniać.

Łazarzu, wyjdź na zewnątrz! przebywając ze swoimi najbliższymi twórczo spędzaj czas, by nie narzekać, nie opowiadać, że to już koniec świata i nic nie ma sensu, lecz ciesz się ich obecnością i powiedz im wreszcie, że ich kochasz.

Łazarzu, wyjdź na zewnątrz! Wyjdź na zewnątrz siebie, byś wreszcie zrozumiał, że nie jesteś samowystarczalny i że życie wokół ciebie – to normalne – zakupy, spacer, praca, codzienne obowiązki są niezwykłym darem, którego nie doceniałeś. Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!

Kochani, trudne jest to, co powiem, ale jak wiecie, Łazarz umarł. Nie ma go dziś wśród żywych, jak i jego sióstr Marty i Marii. Taka jest tajemnica życia i śmierci. Ja, ty, każdy z nas, też kiedyś umrzemy. Oczywiście, możemy w związku z tym siedzieć i czekać na wyrok śmierci przez koronawirusa, nasz strach, lęk, obawy, starość, wypadek, zawał serca nowotwór i tysiące innych zagrożeń, ale możemy też inaczej spojrzeć na życie ciesząc się otrzymanym darem. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest łatwe do wykonania, ale nosimy w sobie tajemnicę życia i umierania, w której ostateczne zdanie należy do Tego, który jest Życiem i Zmartwychwstaniem – do Jezusa Chrystusa. Memento Mori! Pamiętajmy więc o śmierci, ale nie poddawajmy się jej panowaniu, by nie przegrać życia!

 Zawierzmy teraz Jezusowi samych siebie z wielką ufnością i nadzieją krótkiej modlitwie. Powstańmy. 

Panie, Ty wiesz co robisz, mimo, iż my czujemy się momentami całkowicie bezradni wobec zaistniałego zagrożenia. Powierzamy Ci losy nasze i naszych bliskich. Zawierzamy Ci cały świat i każdego człowieka. Daj, abyśmy potrafili żyć tajemnicą życia otrzymanego od Ciebie w Duchu Świętym. Byśmy nie tracili nadziei i potrafili tę nadzieję dawać innym. Jezu, który jesteś Panem życia i wieczności, daj nam odwagę, byśmy potrafili prawdziwie żyć i kochać w obecnych realiach. Amen

Kustosz

ks. Mateusz Hosaja 

 

Kazanie w wersji audio dostępne jest tutaj.

 

Codzienną relację na żywo o godz. 21.37 z błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem możn oglądać na facebookowym profilu Sanktuarium.

Polecamy również artykuły:

Źródło nadziei na Białych Morzach.

Modlitwa w intencjach pielgrzymów.

Bóg jest Panem życia i śmierci

 

              Memento Mori – pamiętaj o śmierci – słowa pozdrowienia i pożegnania, używane w zakonach trapistów, kartuzów i kamedułów. Motyw często powtarzany w epoce średniowiecza i baroku. Hasło, które stawało się mottem przewodnim życia. Memento Mori – można te słowa odczytać całkowicie pesymistycznie, jako mówiące o tym, że ostatecznym kresem człowieka tu na ziemi jest śmierć. Można je odczytać jako poczucie bezsensu i marazmu, ponieważ wszystko czego się podejmę w końcowym rozrachunku zostanie wraz ze mną unicestwione i straci swoje znaczenie. Tylko nieliczni, jak Horacy,  mogą sobie powiedzieć Exegi monumentum - stawiam sobie pomnik – trwalszy niż ze spiżu, który przetrwa daleko bardziej niż ja i całe moje życie. Ale ja, człowiek przeciętny, cóż mogę powiedzieć? Przeminę. Jestem chwilą…

              Słowa: Memento Mori – pamiętaj o śmierci – w kontekście dzisiejszych czytań, są wbrew pozorom słowami pełnymi optymizmu i nadziei. Przed chwilą Bóg powiedział nam przez swojego proroka, że wydobywa nas z naszych grobów. Przed chwilą usłyszeliśmy, że udzieli nam swego ducha, byśmy ożyli i mogli poznać, że to On jest Panem życia i śmierci. Przez Apostoła Narodów zapewnia nas, że skoro Chrystus w nas mieszka, to nasz duch jest nieśmiertelny i w czasach ostatecznych zostaniemy wskrzeszeni mocą Ducha do życia bez końca w Królestwie Ojca.

              Bóg jest Panem życia i śmierci. Jest Panem, który przez wszelką możliwą śmierć prowadzi nas do tajemnicy życia bez końca. Pamiętaj o śmieci, jednak nie lękaj się i nie poddawaj się strachowi i panice, bo nic i nikt Cię nie ocali.

Co musiały przeżywać w swoim sercu Marta i Maria, gdy posłały do Jezusa wiadomość o chorobie swojego brata, a ten zdawał się nie reagować i nie przyszedł od razu im z pomocą. Ile tam w sercu musiało być bólu, a może i rozczarowania? Jezus zareagował dopiero po dwóch dniach. Gdy przybył do Betanii, było już za późno. Łazarz już nie żył. Od czterech dni jego ciało spoczywało w grobie. I te słowa Marty: „Gdybyś tu był, mój brat by nie umarł...”

              Kochani, my też tak możemy się czuć dzisiaj obserwując to, co dzieje się w świecie. Może i wielu z nas ma taką chęć, by powiedzieć Jezusowi: „Gdybyś tu był, wielu z nich by nie umarło...”

Nie jesteśmy panami życia i śmierci i nikt z nas tej tajemnicy nie ogarnia swoim rozumem i logiką działania. Sytuacja koronawirusa w jasny i czytelny sposób uświadamia nam, jak bardzo ograniczony jest świat w swoich wydawałoby się nieograniczonych możliwościach związanych z rozwojem nauki i technologii. „Panie, gdybyś tu był...”

              A Pan tu jest i przypomina nam: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to? Jezus nie chce, byśmy w obecnej sytuacji poddawali się pesymizmowi i beznadziei. On chce, byśmy potrafili mimo całej tej sytuacji zagrożenia powstać i działać w stronę życia.

Mnisi nie po to powtarzali słowa: Memento Mori – pamiętaj o śmierci –by się dołować i poddawać, lecz po to, by w obliczu śmierci wartościować to, co w jej świetle jest naprawdę w życiu ważne i tym się w codzienności kierować.

Jezus jest Panem życia i śmierci. Słyszymy jak w Ewangelii woła: Łazarzu, wyjdź na zewnątrz! I widzimy cud wskrzeszania zmarłego do życia.

Łazarzu, wyjdź na zewnątrz! Co te słowa konkretnie znaczą dla Ciebie i dla mnie? Mimo drzwi zamkniętych wyjdź przyjacielu poza swój dotychczasowy, zabiegany rytm życia, by się zatrzymać i spojrzeć inaczej na wszystkie swoje sprawy. Zobacz piękno rozwijającej się przyrody i w czasie kwarantanny zatęsknij za tym, by móc się nią cieszyć w swoim czasie i je doceniać.

Łazarzu, wyjdź na zewnątrz! przebywając ze swoimi najbliższymi twórczo spędzaj czas, by nie narzekać, nie opowiadać, że to już koniec świata i nic nie ma sensu, lecz ciesz się ich obecnością i powiedz im wreszcie, że ich kochasz.

Łazarzu, wyjdź na zewnątrz! Wyjdź na zewnątrz siebie, byś wreszcie zrozumiał, że nie jesteś samowystarczalny i że życie wokół ciebie – to normalne – zakupy, spacer, praca, codzienne obowiązki są niezwykłym darem, którego nie doceniałeś. Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!

              Kochani, trudne jest to, co powiem, ale jak wiecie, Łazarz umarł. Nie ma go dziś wśród żywych, jak i jego sióstr Marty i Marii. Taka jest tajemnica życia i śmierci. Ja, ty, każdy z nas, też kiedyś umrzemy. Oczywiście, możemy w związku z tym siedzieć i czekać na wyrok śmierci przez koronawirusa, nasz strach, lęk, obawy, starość, wypadek, zawał serca nowotwór i tysiące innych zagrożeń, ale możemy też inaczej spojrzeć na życie ciesząc się otrzymanym darem. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest łatwe do wykonania, ale nosimy w sobie tajemnicę życia i umierania, w której ostateczne zdanie należy do Tego, który jest Życiem i Zmartwychwstaniem – do Jezusa Chrystusa. Memento Mori! Pamiętajmy więc o śmierci, ale nie poddawajmy się jej panowaniu, by nie przegrać życia!

Zawierzmy teraz Jezusowi samych siebie z wielką ufnością i nadzieją krótkiej modlitwie. Powstańmy. Panie, Ty wiesz co robisz, mimo, iż my czujemy się momentami całkowicie bezradni wobec zaistniałego zagrożenia. Powierzamy Ci losy nasze i naszych bliskich. Zawierzamy Ci cały świat i każdego człowieka. Daj, abyśmy potrafili żyć tajemnicą życia otrzymanego od Ciebie w Duchu Świętym. Byśmy nie tracili nadziei i potrafili tę nadzieję dawać innym. Jezu, który jesteś Panem życia i wieczności, daj nam odwagę, byśmy potrafili prawdziwie żyć i kochać w obecnych realiach. Amen